Chateau Garreau – degustacja armaniaków
Kontynuuję swoją podróż przez Gaskonię. Zostawmy póki co potyczkę pomiędzy koniakami, a armaniakami. Tym razem moje kubki smakowe zawędrują do serca armaniakowej krainy, a mianowicie do Chateau Garreau.
Historia
Za każdym produktem, za każdą stworzoną kompozycją zamkniętą w szklanej butelce, kryje się historia miejsca i ludzi. Zamek Garreau w XIX w. należał do rosyjskiego księcia. W późniejszym czasie przeszedł w ręce brytyjskiego lorda. Ostatecznie w 1919 r. własność zamku objął Charles Garreau, gdzie po dziś dzień rodzina Garreau zajmuje się produkcją armaniaków. Na terenie posiadłości stworzono również muzeum poświęcone produkcji armaniaków, które jest interesującym miejscem zapewniającym zgłębienie tradycji i tajników produkcji tego szlachetnego trunku.
O destylarni
Posiadłość zamku Garreau to 68 hektarów winorośli (głównie jest to baco, ale także folle blanche, ugni blanc i colombard) uprawianych na żyznych glebach piaskowych. Co ciekawe producent uprawia również winorośla typowo winne jak gros mansend, sauvignon blanc, merlot czy cabernet franc i zajmuje się produkcją win. Cała posiadłość, uprawy oraz otaczająca je fauna i flora zostały odznaczone prośrodowiskowym certyfikatem “Haute Valeur Environnementale”. Chateau Garreau dysponuje własnymi destylatorami (co wcale nie zdarza się tak często), z których jeden pochodzi z 1919 r., a drugi z 1932 r. Niewątpliwie jest to “żywe” świadectwo tradycyjnego sposobu produkcji. Warto dodać, że paliwem używanym podczas destylacji jest gaz, który gwarantuje zachowanie stałych parametrów procesu.

Degustacja
Czas na najmilszą autorowi formę obcowania z armaniakami, czyli degustację. Tym razem w kieliszkach zagoszczą, prosto z Chateau Garreau: 100 Prohibition, XO, rocznikowy 1996 i 1985.
100 Prohibition – przygotowany z okazji setnej rocznicy produkcji armaniaków oraz setnej rocznicy wprowadzenia prohibicji w Stanach Zjednoczonych. Jest to blend destylatów 6-10-letnich do stworzenia których producent nieco eksperymentował ze stopniem wypalenia beczek.
Nos: alkohol bardzo dobrze schowany, średnio lotny, na pierwszym planie rodzynki, suszone śliwki, suszone figi, odrobina korzennych przypraw, bez/jaśmin.
Usta: oleisty, świetnie zbalansowany smak, czuć beczkę, dębinę, wanilię, toffi, suszone śliwki, suszone figi, jest troszkę maślany, deserowy.
Finisz: naprawdę długi, przypalona kawa, drewno, czerwony pieprz, jeszcze raz drewno.
7/10
XO – dziesięcioletni blend stanowiący wizytówkę zamku. Zobaczmy !

Nos: podobnie jak poprzednik ten również jest średnio lotny, czuć tytoń, rodzynki, lukrecję i toffi.
Usta: smak pełny, okrągły, rodzynki, suszone śliwki, suszone morele, suszone figi, gorzkie kakao, odrobina imbiru, może bardziej jak ciasteczka imbirowe, trochę kwiecisty.
Finisz: długi, odrobinę tanin, dębina, ściąga usta, przyjemnie rozgrzewająca pieprzność, po łyku wody finisz nadal trwa.
7/10
Vintage 1996 – armaniak rocznikowy z 1996 r., zabutelkowany w 2019 r. – mam z tym rokiem bardzo miłe skojarzenie Igrzysk Olimpijskich w Atlancie i kibicowania polskim sportowcom. Sprawdźmy jak na arenie sprawdzi się ten zawodnik.

Nos: rodzynki, mleczna czekolada, karmel, lukrecja, trochę kawy, jest słodko.
Usta: pełny, deserowy smak, intensywne suszone figi, rodzynki, ciemne suszone morele, odrobina toffi, kawa, skóra, wanilia.
Finisz: długi, pieprzny, bardziej wyczuwalna skóra, taniny nieintensywne, nieco kwasowy, po dłuższej chwili czuć drewno na podniebieniu.
8/10 – to lubię !
Vintage 1985 – rocznikowy armaniak z 1985 r. butelkowany w 2019 r., ponoć był to złoty rok dla armaniaków. Sprzyjające warunki pogodowe zaowocowały świetną jakością winogron. Z tym rokiem nie mogę mieć żadnych wspomnień, ponieważ na świat przyszedłem rok później. Warto przypomnieć, że w tym właśnie roku miał miejsce jeden z najsłynniejszych rockowych koncertów w historii – Queen na Wembley i za to chętnie wypiję !

Nos: bardzo lotny, kakao, toffi, migdały, figi.
Usta: bardzo intensywne doznanie, aromatyczna bomba, są orzechy, jest tytoń, czekolada, skóra, jest słodko, suszone morele, drewno dębowe/cedrowe.
Finisz: bardzo długi, trwający, gorzka czekolada, palona kawa, tytoń, zbalansowane taniny.
8,5/10 – to lubię jeszcze bardziej ! Świetna pozycja.
Naprawdę trudno podsumować tę sesje degustacyjną. Było po prostu pysznie, spotkałem się ze wszystkim co lubię w armaniakach. Chateau Garreau trafia na moją listę ulubionych.




Write a Reply or Comment