Armaniak – Baron de Castelneu 10 Ans d’age

Pierwszą notkę degustacyjną na moim blogu poświęcam 10-letniemu armaniakowi Baron de Castelneau. Niewiele informacji na temat tego armaniaku byłem w stanie znaleźć w sieci. Przeanalizujmy zatem zawartość etykiety.

Zawartość etykiety.
„Napoleon” – jest to deklaracja wieku trunku, ale nie stosowana powszechnie wśród armaniaków. Oznaczenie „Napoleon” najczęściej znajdziemy na etykietach koniaków i wskazuje na leżakowanie w beczce przynajmniej przez 6 lat. Na butelce naszego armaniaku mamy jednak deklarację „10 ans”, czyli czas leżakowania najmłodszego składnika blendu (Baron de Castelneau jest armaniakiem mieszanym) wynosi 10 lat. Co ciekawe, na etykiecie wskazano datę przelania do beczki i jest to grudzień 2005 r. oraz datę zabutelkowania, w tym przypadku 3 maja 2017 r. Czyli Baron de Castelneau w tym wydaniu ma de facto minimum 11 lat i 5 miesięcy. Dla porównania, w świecie whisky producent z pewnością pochwaliłby się dokładnym wiekiem destylatu. Fajne jest też to, że producent wskazał numer beczki (5/010) i numer butelki (1593/7600). Chwytliwym dodatkiem jest również podanie z imienia i nazwiska „mistrza piwnicy”, który kupażował (mieszał) ten armaniak.
Najciekawszym dla mnie aspektem jest natomiast region pochodzenia tego armaniaku. Wygląda na to, że w tej butelce znajdują się destylaty z regionu Bas Armagnac oraz Tenareze, co oczywiście jest możliwe z uwagi na mieszany charakter tegoż trunku.

Czas na degustację.
Aromat nie jest szczególnie lotny, ale wyczuwalnie słodkawy, przyjemny.
Nos: na pierwszym planie rodzynki, suszone owoce, liście winorośli, gdzieś dalej pojawia się malaga, toffi i dębina.
Usta: ponownie rodzynki, bardziej wyczuwalne toffi i nie schodząca roślinność.
Finisz: tutaj małe zaskoczenie, pojawia się czarna herbata i taniny które trwają na tylnej części języka, do tego nienachalna pieprzność i suszone owoce.
Niewątpliwie czuć, że jest to armaniak relatywnie młody, natomiast jestem zadowolony z tej degustacji. W mojej ocenie śmiało można z niego korzystać do uprzyjemniania sobie dnia czy wieczoru.
Postanowiłem punktować w skali 1-10, gdzie 1 to trunek absolutnie nienadający się do spożycia, a 10 czysta ambrozja. Myślę, że taki sposób oceniania będzie bardziej przystępny niż skala 100 punktowa. “10-letni” Baron de Castelneau 10 otrzymuje ode mnie 4,75/10 (co absolutnie nie znaczy, że byłoby to 47,5/100).
Write a Reply or Comment